Nie urodziłam się zwyciezcą

Nie urodziłam się zwyciezcą

Nad moim życiem zawisły ciemne chmury, trwają tak długo, że wkrótce spadnie deszcz.

Stajemy na starcie i zaczynami bieg. Ty robisz to z lekkością, odpływasz gdzieś daleko. Ja rozpoczynam walkę, czarne myśli napływają falami, atakują mnie jak sępy, rozrywają mój umysł. Ty dobiegasz do mety, finiszujesz już jako zwycięzca. Ja wpadam tam i niepewnie zerkam na czas, znów się nie udało, a przecież dałam z siebie wszystko.

Wsiadamy na rower i ruszamy przed siebie. Minęło już sporo czasu, tobie to tempo nie sprawia problemu. Ja siłą woli bardziej niż mięśni jestem tuż za tobą. Ty pod górkę wjeżdżasz szybko i płynnie, zerkasz na mnie i myślisz co za ślamazara. Ja jadę najszybciej jak mogę, walczę aby się nie zatrzymać.

Ty na śniadanie zjadasz zupkę z proszku, mówisz dieta jest nie dla mnie. Ja wybieram zdrową owsiankę. Kiedy się spotkamy ty ze swoją idealną figurą patrzysz na mnie zaskoczona. Nawet przez myśl ci nie przejdzie ile to mnie kosztowało wysiłku, pomimo, że nawet w połowie nie wyglądam tak jak ty.

Ty na imprezie bawisz się doskonale, drinki i taniec. Ja sączę sok i zerkam na zegarek, próbuje tłumaczyć jutro mam trening. Potem spotykamy się na chwile przed startem, ty nadal na kacu, ale i tak promieniejesz. Po mnie z daleka widać skutki nie przespanej nocy.

Patrzę w lustro i nie widzę tego co chciałabym zobaczyć, odchodzę i chce się poddać. Jednak nie potrafię, bo nigdy sobie tego nie wybaczę. Ciebie to nic nie kosztuje, ale i tak nie chcesz tego docenić, ja robię wszystko by ulepszyć każdy krok.

reklama

KOBIETA

www.klubodchudzania.pl www.antykoncepcja.net www.astmaoskrzelowa.pl